Poniższy artykuł opowiada o tzw. Wielkiej Debacie Prezydenckiej, która odbyła się ostatnio w Telewizji Republika. Znajdziecie w nim same najważniejsze informacje jej dotyczące i skrócony opis jej przebiegu. Wspomnę także o kilku kontrowersyjnych wątkach, o których warto wiedzieć.
Najważniejsze informacje – data i uczestnicy
Sama debata odbyła się 14 kwietnia o godzinie 20:00. Można było ją oglądać na żywo, w telewizji lub na kanale Telewizja Republika na portalu YouTube. Pojawili się na niej następujący kandydaci:
- Artur Bartoszewicz
- Szymon Hołownia, popierany przez Trzecią Drogę
- Grzegorz Braun
- Sławomir Mentzen, popierany przez Konfederację
- Krzysztof Stanowski
- Joanna Senyszyn
- Marek Jakubiak
- Adrian Zandberg, popierany przez Razem
- Karol Nawrocki, popierany przez PiS
- Marek Woch
Zabrakło natomiast Magdaleny Biejat z Lewicy, Rafała Trzaskowskiego z KO i Macieja Maciaka. Pierwsi dwaj wymienieni kandydaci nie zjawili się, ponieważ stwierdzili, że TV Republika jest medium nierzetelnym i powiązanym z PiS. Mimo tego wyjaśnienia, obecni na miejscu kontrkandydaci nie zostawili na liderze sondaży suchej nitki. Doszło nawet do tego, że Marek Jakubiak postawił przy jednym z paneli, tekturową podobiznę liberalnego polityka. Co prawda zabrał go po dwudziestu minutach, ale obraz prezydenta z dykty szybko rozszedł się po mediach, które nieustannie szukają sensacji.
Maciej Maciak natomiast nie został dopuszczony do debaty wcale. Na jego kanale na YT, zatytułowanym jego imieniem i nazwiskiem, można zobaczyć nagranie. Próbuje się on tam dostać do budynku, w którym odbywało się to polityczne wydarzenie, ale bezskutecznie. Zatrzymuje go jakiś mężczyzna, prawdopodobnie ochroniarz. Rodzi to naturalnie pytania o neutralność ideową i dbałość o pluralizm w owej stacji telewizyjnej. Chociaż trzeba przy okazji stwierdzić, że różne analizy ekspertów wskazują, że Maciak może być powiązany z rosyjską agenturą. Nie wiadomo jednak czy nie wpuszczono go z tego powodu, czy może dlatego, że jego program nie zgadzał się z „programem” Republiki, organizującej ową debatę.
Podobnie pobieżnie analizując profil ideologiczny ww. polityków, widzimy, że większość z nich jest prawicowa. Opcję bardziej centrową reprezentował Hołownia, a lewicowe propozycje bronili Adrian Zandberg i Joanna Senyszyn. Krzysztof Stanowski, jak sam się określa, jest „kandydatem niepoważnym” i przemycał przez całość rozmowy wiele komediowych wątków. Mimo tego, chwilami nie stronił od wypowiedzi typowo politycznych, a wtedy ujawniała się jego centro-prawicowość i częściowy populizm.
Pytania, z którymi mierzyli się kandydaci
Debatę można podzielić na trzy główne etapy. W pierwszym z nich zadawano uczestnikom pytania, które przygotowała TV Republika. Następnie pojawiły się dwa pytania od widzów, a na samym końcu każdy z kandydatów miał zadać trzy pytania do swoich ideowych przeciwników.
Pierwsza runda pytań – pytania od redakcji
Redakcja TV Republika pytała się zgromadzonych debatantów o następujące kwestie:
- Bezpieczeństwo i wojnę na Ukrainie. Większość polityków twierdziło, że nie wyśle żołnierzy na Ukrainę. Zwracano też uwagę na to, że wojsko polskie jest niedofinansowane i np. żołnierze sami muszą kupować sobie buty lub kompasy. Zandberg stwierdził, że potrzeba większej integracji europejskiej w zakresie obronności. Senyszyn, w kontrze do niemal wszystkich, stwierdziła, że wydatki na wojsko powinny utrzymywać się na poziomie 3-3,5% w stosunku do PKB – to mniej niż w obecnym budżecie.
- Wprowadzenie waluty euro. Znowu, panowała niemal jednogłośność. Politycy prawicowi stanowczo sprzeciwiali się temu z pobudek ideowych, a Hołownia i Zandberg wskazywali przede wszystkim na niepraktyczność tego rozwiązania i jałowość takich dyskusji w obecnym momencie politycznym. Jedynie Senyszyn się „wyłamała” i przypomniała, że zgodnie z traktatem lizbońskim, euro tak czy tak w końcu będzie musiało być wprowadzone.
- Funkcjonowanie ochrony zdrowia. Tutaj pojawiło się najwięcej interesujących i zróżnicowanych propozycji. Jak stwierdził Marek Jakubiak – „ze służbą zdrowia jest kłopot, bo wszyscy mają rację (…)”, proponując m.in. wykorzystanie pieniędzy dziś wydawanych na biurokrację na opiekę zdrowotną. Hołownia czy Zandberg wskazywali m.in., że trzeba podwyższyć wydatki budżetowe na ten sektor. Mentzen mówił o konkurencyjności sektora prywatnego i publicznego, jako głównym rozwiązaniu tego problemu. Bartoszewicz i Senyszyn proponowali, by składka zdrowotna była niższa dla osób, które dbają o swoje zdrowie. Braun wypowiedział się najbardziej ostro, sprzeciwiając się krytyce lekarzy, którzy nie uznawali epidemii COVID-19 za realne zagrożenie. Swoją wypowiedź zakończył w ogóle stwierdzeniem: „Grzesiowski, główny inspektor sanitarny, do piekła!”. Nawrocki skoncentrował się natomiast na krytyce rządu Donalda Tuska, gdyż według niego ten dąży do prywatyzacji służby zdrowia.
- Wizja Unii Europejskiej. W odpowiedzi na to pytanie, niestety głównie powtarzały się frazy, które padły w odpowiedzi na drugie pytanie.

Druga runda pytań – pytania od widzów
W kolejnej rundzie pytań kandydaci odpowiadali na najpopularniejsze pytania od widzów. Pierwsze z nich brzmiało: ile jest płci? Wielu prawicowych kandydatów mówiło zdecydowanie o tym, że są dwie płcie. Bartoszewicz stwierdził, że „wmawianie młodym, że jest ich więcej prowadzi do tragedii samobójstw”, w czym odnosił się prawdopodobnie do statystyk samobójstw osób transpłciowych. Braun orzekł: „Precz z propagandą dewiacji!”. Inni, tacy jak Jakubiak, chociaż mówili, że osoby LGBT+ zasługują na podstawowy szacunek, tak nie powinny oczekiwać, że dostaną go np. za samo bycie gejem. Kandydat popierany przez PiS mówił o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny i oczywiście krytykował Trzaskowskiego.
Senyszyn wspomniała za to, że według nauki są przynajmniej trzy płcie, a także że istnieje rozróżnienie na płeć biologiczną i kulturową. Hołownia mówił o problemach młodzieży transpłciowej i tym, że zasługują oni na opiekę. Adrian Zandberg stwierdził, że chociaż jest pewna mniejszość płciowa poza kobietami i mężczyznami i że są to ludzie, którzy zasługują by być dobrze traktowani, tak absurdem jest, że taki temat pojawia się na debacie prezydenckiej.

Później pojawiło się drugie pytanie od oglądających debatę. Mianowicie: jak zwiększyć udział obywateli w życiu publicznym? Między kandydatami istniała zgoda co do tego, że istotnym jest, by obywatele bardziej angażowali się w politykę. Pomysły co do tego były różne, ale kilka razy pojawiała się propozycja, by częściej odbywały się referenda.
Trzecia runda pytań – pytania wzajemne
W końcu dyskutanci mogli zadawać pytania sobie nawzajem. Wszyscy mieli szansę zadania trzech pytań w następujących blokach tematycznych: praworządność; inwestycje; polityka klimatyczna i rolnictwo. Był jeden haczyk: każdy musiał zadać pytania do trzech różnych osób. Telewizja Republika prawdopodobnie zastrzegła, by tak było, aby istniała większa różnorodność w rozmowie. Bez tego prawdopodobnie większość pytań skierowałoby się ku przedstawicielom PiSu i Konfederacji, którzy są na drugim i trzecim miejscu we wszystkich sondażach wyborczych. Tak czy tak, jak łatwo się domyślić, tutaj zrobiło się najbardziej gorąco.
Nie sposób wspomnieć o wszystkich zapytaniach, bo było ich trzydzieści. Było jednak kilka momentów, które zostaną najbardziej zapamiętane przez wszystkich. Jednym z nich była sprzeczka Hołowni i Mentzena. Prawicowy polityk zapytał: „czy nie jest Panu wstyd? (…) Pan te szaleństwa legitymizuje” – mówiąc o powiązaniach Marszałka z rządem Donalda Tuska. Wręczył mu także zdjęcie, na którym widać jak ściska dłoń z obecnym Premierem. Reprezentant Trzeciej Drogi schował je do specjalnie przygotowanej „torby na gadżety od kontrkandydatów” i uzasadnił swoją współpracę z KO pragmatyzmem politycznym i odwagą, by działać politycznie. Po chwili nadszedł czas na pytanie od Hołowni. Wtedy zapytał on swojego politycznego adwersarza czy jest za karaniem za aborcję w przypadku gwałtu. Sławomir Mentzen mówił, że nie, ale zarzucono mu kłamstwo i zmianę poglądów. Podczas całego tego sporu, wielokrotnie wchodzili sobie w zdanie i przekrzykiwali się.
Innym momentem, kiedy temperatura w pomieszczeniu zdecydowanie wzrosła, było to, gdy Hołownia zapytał się związanego z PiSem Nawrockiego o brak działań jego partii dotyczących budowy elektrowni atomowych. Były szef IPNu zmienił trochę temat, stwierdzając, że udało się tej rządzącej przed obecnym rządem partii, rozpocząć inwestycje w Centralny Port Komunikacyjny. Zaraz po tym Jakubiak zapytał się go o jego stosunek do właśnie CPK, sugerując prawdopodobnie, że póki co mimo wszystko, trudno mówić o tym by funkcjonowała. Kandydat partii Kaczyńskiego wspomniał w kontrze o swoim obywatelskim projekcie związanym właśnie z budową tego węzła transportowego. Ciekawostką jest, że temat ten przejawia się w polskiej polityce od lat 70., a wciąż jak nie było portu, tak go nie ma.
Podsumowanie debaty – kto wygrał, kto przegrał?
Gdy powoli mijała trzecia godzina, widać było już powoli zmęczenie u uczestników debaty. Po trzech rundach pytań, zostali poproszeni, by wygłosić trwającą minutę mowę końcową. Po tym debata zakończyła się. Było to wydarzenie intensywne i wzbudzające wiele emocji. Dyskutowano wiele ważnych spraw, chociaż dywagacje o płciach faktycznie zakrawały o absurd. Zabrakło też może bezpośredniego wprowadzenia kwestii gospodarczych, jak i relacji zagranicznych Polski także ze Stanami Zjednoczonymi lub innymi sojusznikami, a nie tylko z Unią Europejską.
Kto okazał się zwycięzcą tej debaty? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam, ponieważ to zależy mocno od światopoglądu. W sieci pojawiło się wiele stwierdzeń ekspertów mniej i bardziej rzetelnych na ten temat. Chociaż moje poglądy polityczne są nieco inne, ja uważam, że najlepiej zaprezentował się tam Szymon Hołownia. Zadawał swoim przeciwnikom celne pytania i formułował trafne repliki. Inni nie wypadli źle, chociaż Nawrocki mógłby skupić się bardziej na omawianiu rozwiązań, które by wprowadził, a nie na dogryzaniu nieobecnemu Rafałowi Trzaskowskiemu.















































































