gotówka kościński

Chować gotówkę, czy jednak ją wyciągać? Spór pomiędzy szefem NBP a ministrem finansów trwa

W styczniu br. szef resortu finansów apelował do obywateli, aby wyciągnęli gotówkę spod materacy i zaczęli ją wydawać. Pomysł ten skrytykował prezes NBP Adam Glapiński, który broni gotówki, jako “podstawy dającej wolność”. Gdzieś pomiędzy nimi jest naród, który nie wie, czy gotówkę chować, czy może jednak ją wydawać, aby “nie obciążała budżetu państwa”.

Czasy pandemii zmieniły nasze przyzwyczajenia, sposób pracy i nauki, a także metody spędzania wolnego czasu. Epidemia wpłynęła także na to, w jaki sposób i gdzie dokonujemy zakupów. Teraz przyszedł czas na rodzaje płatności i to, czym mamy w ogóle zapłacić.

Kościński gotówki nie lubi. Kosztem jest dla państwa bowiem

Minister finansów Tadeusz Kościński znany jest z tego, że gotówki sympatią nie darzy. Wszem wobec deklaruje bowiem, że jest ona “kosztem” dla budżetu w aspekcie i samego obrotu, jak i magazynowania czy nawet produkcji.

Jeszcze w styczniu br. na antenie “Polskiego Radia” Kościński, odnosząc się do “papierowych” oszczędności Polaków uznał, że gotówka nie wnosi nic do polskiej gospodarki – jest dla niej kosztem – powiedział i zaapelował, aby naród gotówkę wyciągną i przeznaczył na konsumpcję. No ostatecznie zainwestował, bądź włożył do banku, aby ten mógł dalej udzielać kredytów.

– Zachęcam wszystkich, aby wyciągnąć gotówkę “spod materaca” i włożyć do banku. Wtedy jest to przynajmniej w systemie bankowym, można udzielać kredytów i rozkręcać gospodarkę – mówł minister finansów Tadeusz Kościński.

A szef resortu wie, że w gotówce Polacy oszczędności trzymają. Jak uznał bowiem podczas rozmowy z Marcinem Piaseckim z „RP” naród w gotówce “miliardy” trzyma.

Z gotówką Glapiński się rozstać nie może i broni jej zaciekle

Argumenty Kościńskiego odrzuca jednak Narodowy Bank Polski z miłośnikiem złotego kruszcu Adamem Glapińskim na czele. Szef banku centralnego uznał bowiem, że gotówka jest “podstawą dającą wolność” obywatelom, a ograniczanie dostępu do niej czy możliwości jej używania należy odpowiednią ustawą uregulować.

Prezes NBP skrytykował także banki i inne podmioty, które narzucając elektroniczne sposoby płatności, ograniczają obywateli.

– My jako Polacy zawsze staliśmy na straży wolności i jesteśmy wyczuleni na każdą próbę jej ograniczania. Eliminacja gotówki w ramach prowadzenia przez niektóre banki, media i międzynarodowe koncerny ekonomii bezgotówkowej nie sprzyja poszerzaniu i wzmacnianiu wolności jednostek – zaznaczył Glapiński.

– Każdy z nas ma prawo podjąć decyzję, w jaki sposób gromadzi oszczędności, w formie gotówki, na rachunkach w banku, czy w jeszcze innej formie. Każdy ma prawo wpłacać pieniądze do banków oraz je z nich wypłacać – dodał w rozmowie z PAP szef banku centralnego.

Po tych słowach szef NBP rękawy zakasał i do pracy o wolność obywateli się zabrał.

Kilka dni temu Narodowy Bank Polski poinformował o przygotowaniu projektu nowelizacji ustawy o usługach płatniczych (UUP) w zakresie ochrony prawnej konsumenta przed odmową przyjęcia przez przedsiębiorcę gotówki.

Jak wskazano “celem proponowanej regulacji […] jest zapewnienie generalnej ochrony konsumentów przed odmową przyjęcia przez przedsiębiorcę płatności gotówką i tym samym niemożliwością dokonania przez konsumenta zakupów lub skorzystania z usług wskutek braku akceptacji gotówki przez tego przedsiębiorcę”.

I gdzie w tym wszystkim odnaleźć ma się naród ze swoimi “miliardami” w gotówce, o które tak silnie zabiega minister finansów? Wpłacać do banków, by kredytów udzielały? Rzucić się w wir zakupów wiosennych? Tylko gdzie, skoro lockdown za oknem wciąż trzyma? A może, niczym Glapiński w złoto gotówkę zainwestować?

Total
0
Reakcji